Archiwa: innovation - MJCC | Employer Branding

Wpisy otagowane innovation

Największe targi pracy i praktyk?

Jesienny sezon targowy jest zawsze krótszy i mniej emocjonujący niż wiosenny, ale tegoroczna edycja jest zapowiedzią marca 2015 r. i wojny o targowy rynek (o której możecie przeczytać tutaj). Na przełomie października i listopada odbyły się dwie duże imprezy organizowane przez Absolvent.pl. Cieszę się, że mogłam być na obu, porównać je z innymi krakowskimi targami i z poprzednią (marcową) edycją Absolvent.pl na Stadionie. Chętnie podzielę się z Wami moją subiektywną opinią.

Myśląc o jesiennych edycjach Absolvent Talent Days (ATD), zastanawiałam się, czy krakowscy studenci, przyzwyczajeni do tego, że targi mają na swojej uczelni lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie, przyjdą na wydarzenie w zupełnie nowym miejscu. Jeśli chodzi o Warszawę, to byłam ciekawa, czy w marcu tłumy kandydatów były spowodowane „efektem Stadionu” i czy jesienią kandydaci ponownie tak licznie odwiedzą to miejsce.
W obu przypadkach mogę zdecydowanie stwierdzić, że kandydaci dopisali. Przez długie godziny powierzchnia targowa była wypełniona osobami zainteresowanymi zatrudnieniem. Z rozmów z pracodawcami wiem także, że na targach pojawili się młodzi ludzie z różnych uczelni i kierunków studiów, więc prawdopodobnie każdy pracodawca mógł znaleźć tam swoją grupę docelową.

Ogólne wnioski
Kolejki na targi – organizatorzy nadal sobie z nimi nie radzą. W każdym z miejsc wynika to z czego innego. W Krakowie nie było wystarczającej liczby osób do sprawdzania wejściówek. Co ciekawe, kolejka dla osób z biletami była o wiele dłuższa niż dla tych bez biletów. Jeszcze dłuższe były kolejki do szatni (choć i tak niektórzy studenci chowali kurtki do plecaków). Z kolei warszawski Stadion ma ograniczenia co do liczby osób, które mogą w jednym momencie przebywać na terenie obiektu, więc kolejki kandydatów ciągnęły się przez kilkaset metrów. Ale Warszawa chyba lubi ATD – zarówno w marcu, jak i 6 listopada pogoda sprzyjała organizatorom 🙂
Prezentacje pracodawców – mniej lub bardziej, ale ciągle się sprawdzają. Z moich obserwacji wynika, że większa frekwencja była w Krakowie (ale przyznam, że w Warszawie nie zaglądałam w to miejsce co chwilę). Duże zainteresowanie prezentacjami było dla mnie zaskoczeniem. Podobne wystąpienia na uczelnianych targach gromadzą zaledwie po kilku, kilkunastu studentów.
Pracodawcy – na obu imprezach pojawił się stały skład, ale było także wielu nowych graczy. Czy będzie to dla nich jednorazowa akcja, czy stały punkt na liście działań EB? Firmy pewnie teraz sprawdzają, jakie są efekty targów (mam nadzieję!), a my poczekamy na odpowiedź do wiosny.
Z duchem czasu – w obu miastach postawiono na szum w social media. Wrzucając tam zdjęcia z targów z jednym z oficjalnych hashtagów, można było wygrać drona (KRK) lub iPada (WAW). Na trzy oficjalne hashtagi jeden w każdym mieście związany był z pracodawcą zaangażowanym w tę akcję.

Zdublowane pomysły
ATD są dla mnie targami, do których podchodzimy „po staropolsku”, na zasadzie „zastaw się, a postaw się”. Na żadnych innych imprezach tego typu nie widziałam tylu niestandardowych rozwiązań. Z jednej strony jest to fajne – kandydaci mają na czym zawiesić oko, zostają trochę dłużej u pracodawcy, który (jeśli przemyślał wcześniej swoje stoisko) może to wykorzystać i złowić kandydata. Z drugiej strony, widać że wiele organizacji korzysta z oklepanych rozwiązań lub takich, na które wpadli też inni (w Krakowie kandydaci mogli wybierać fotobudki, w których zrobią zdjęcie, w Warszawie na kilku stoiskach, panie mogły zrobić stosowny makijaż na rozmowę kwalifikacyjną). Pytanie, czy organizatorzy wiedzieli, jakie dodatkowe atrakcje szykują ich klienci? Jeśli tak, to myślę, że powinni byli dzielić się informacją, że taki pomysł już się pojawił i zasugerować coś innego. Szczególnie myślę tu o fotobudce, ponieważ jedna z czterech w KRK została ustawiona przez samych organizatorów.

Kilka słów o tym, co działo się w poszczególnych miastach.
Kraków
Atrakcyjne miejsce na targi. Dobry podjazd dla pracodawców przywożących materiały, duża przestrzeń, studentów nie brakowało… ale nie przyzwyczajajmy się do tego miejsca – na wiosnę ATD będą już w innej lokalizacji.

Sterowiec latający przez cały dzień nad stoiskami wystawców i głowami kandydatów był jednocześnie zachwycający, ale i trochę przerażający (latał bardzo nisko). Z jednej strony była reklama ATD, z drugiej – jednego z pracodawców.

Największe stoisko należało do PMI. Do pracowników tej firmy można było podejść, przechodząc przez bramę z balonów (kojarzyło mi się to trochę z bramą weselną). Było dużo miejsca do rozmów z kandydatami i kawa. Nie jestem do końca przekonana, czy został wykorzystany potencjał tej przestrzeni, ale jedno jest pewne – kandydatów (po kawę) nie brakowało.

Punkt konsultacyjny EY (ulokowany w zdecydowanie lepszym miejscu niż podobne stoisko Nestlé w Warszawie), do którego przez cały czas trwania targów ustawiała się długa kolejka studentów, chcących zweryfikować swoje CV.

Kraków to też miasto kreatywnych informatyków. Mogliśmy spotkać pracowników przebranych za wikingów, osoby ze skrzydełkami motyli czy panią w sukni sprzed kilku epok – wszystko to było nawiązaniem do gier i elementów z logo firmy. To wyróżniało stoiska spośród innych.

Warszawa
Młodych ludzi już przy wejściu na teren Stadionu witały strzałki specjalnie przygotowane przez ATD i KPMG, kierujące do wejścia i jednocześnie zapraszające do rozpoczęcia kariery z tą firmą audytorską. Następnie kandydat wchodził po czerwonym dywanie i widział ogromny napis Carrefour – ta firma była jednym ze sponsorów targów. Mogliśmy zobaczyć też drona przekonującego do rozpoczęcia kariery z mBankiem i w końcu wejść na spotkanie ze wszystkimi pracodawcami.

Dobrym pomysłem było zaplanowanie na dwie godziny przed końcem targów prezentacji Łukasza Jakóbiaka. O ile na innych prezentacjach, na które od czasu do czasu zaglądałam, frekwencja nie była oszałamiająca, o tyle na tej części zabrakło miejsc dla zainteresowanych. Dzięki temu pracodawcy mieli się z kim spotkać w ostatniej godzinie targów.

Rozmawiając w biurze o wrażeniach z ATD, zgodnie stwierdziliśmy, że zabrakło nam na nich Thora z krwi i kości. Była co prawda makietka z jego podobizną, był jego młot, ale Thora jednak brakowało. PZU – podejmiecie wyzwanie wiosną? 😉
Za to inne firmy postawiły na maskotki marek. Mogliśmy spotkać jajko-niespodziankę, które rozdawało torby (niestety puste, ale przynajmniej było do czego chować materiały innych firm) oraz gigantyczne produkty PG. Szampon, płyn do naczyń i pasta do zębów, przechadzając się wśród stoisk, zadawały różne pytania, niekoniecznie związane z pracą. Pomysłodawcy chyba zapomnieli, że na takie targi przychodzi się po to, żeby szukać pracy, a nie rozwiązywać problemy zaschniętego tłuszczu czy brudnych włosów.

Źródło: SGH Memes
W Warszawie nastała moda na stoiska firm, na których konsultanci robią makijaż na rozmowę rekrutacyjną. Pomysł nawet fajny, tylko szkoda, że wpadły na to aż trzy firmy (panie na pewno były zadowolone, ale jednak pomysł sporo traci, jeśli jednocześnie wykorzystuje go trzech pracodawców).

W odróżnieniu od poprzedniej edycji, strefa chilloutowa została przeniesiona przed przestrzeń targową, dzięki czemu zwiększyło się miejsce dla pracodawców i kandydatów.

Moje sugestie na przyszłość (nie tylko dla organizatorów)?
Przemyślenie zasad wpuszczania kandydatów do środka i rozwiązanie problemu z kolejką do szatni (w końcu zdarzy się taki dzień, że pogoda nie dopisze…)
Tworzenie listy pomysłów, które pojawią się na targach i informowanie klientów, jeśli się one powtórzą
Większe zaangażowanie partnerów medialnych. Było ich sporo, w tym TVN. Relację z targów widziałam (online i w programie „Co za tydzień”), ale czy było coś przed wydarzeniem? Przyznam szczerze, że na oglądanie TV nie mam ostatnio czasu, ale próbowałam znaleźć jakąś zapowiedź TVN w sieci i nic. Może zamiast patronatu TVN lepszy byłby TVN24 (aż się prosi, żeby we „Wstajesz i wiesz” prowadzący powiedział o imprezie w dniu targów.
Mniej różnego rodzaju jedzenia… Kandydat spokojnie mógł wyjść z targów najedzony (szczególnie w stolicy). W „menu” były słodkie babeczki z kremem, krówki, żelki, popcorn, wata cukrowa, lizaki, czekoladki i – najzdrowsze z tego wszystkiego – jabłka. Dla łasuchów stanowi to mieszankę wybuchową 😉
Rzeczywiście największe?
Toczyłam już niejedną dyskusję o tym, czy są to największe targi pracy i praktyk w Polsce. Zależy, od której strony spojrzeć. Na pewno nie pod względem liczby pracodawców – są imprezy, na których jest więcej firm. Biorąc po uwagę liczbę ofert pracy i praktyk? Wiosenne targi (niekoniecznie z cyklu ATD) na pewno je przebijają. Pod względem liczby odwiedzających – być może. Niestety nadal jest dużo imprez, które tego nie sprawdzają. Pod względem zaangażowanych środków finansowych przez organizatorów i wszystkich pracodawców razem wziętych – to chyba mogę stwierdzić z prawie stuprocentową pewnością. Tylko czy to jest na pewno najważniejsze?

Jednym zdaniem
Jak można w jednym zdaniu podsumować te targi? Dużo nowoczesnych technologii, dodatkowe możliwości promocji dostępne dla pracodawców i przez nich wykorzystywane, różnorodność pracodawców oraz takie firmy, które do tej pory nie pojawiały się na targach pracy wcale lub robiły to rzadko (np. Empik, McDonald’s, Ferrero), ciekawe stoiska (niekoniecznie stworzone za kilkanaście – i więcej – tysięcy złotych) i kolejki kandydatów czekających na możliwość wejścia. Jako EB-owiec jestem tymi targami usatysfakcjonowana i z niecierpliwością czekam na wiosenne (szczególnie, że imprez do wyboru będzie jeszcze więcej niż na jesieni). Do zobaczenia!

Aneta Tur

P.S. Widzieliście może artykuł w Metrze/GW, który ukazał się dzień po warszawskich targach? Była tam informacja, że imprezę odwiedziło ponad 30 tys. osób. Nie jest to oficjalna informacja organizatorów – sprawdziłam. Podejrzewam, że autor zasugerował się numerem biletu, który otrzymał po zalogowaniu. I pudło – numery jesiennych edycji są kontynuacją wiosennej i dotyczą obu miast.

Czytaj dalej